Angelus dla Josefa Škvoreckiego

Rate this post

Znamy już tegorocznego zwycięzcę Angelusa – Literackiej Nagrody Europy Środkowej. Statuetkę oraz czek na 150 tys. złotych otrzymał Josef Škvorecky za książkę „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”. W tym roku, po raz pierwszy w ramach konkursu, nagrodzony został także tłumacz zwycięskiej książki.

Angelus to najważniejsza nagroda w dziedzinie twórczości prozatorskiej dla pisarzy pochodzących z Europy Środkowej. Wyróżnienie powstało z inicjatywy Miasta Wrocław, a dla podkreślenia jej wagi ufundowano niebagatelną nagrodę główną o wartości 150 tys. złotych. Dotychczas laureatami Angelusa byli: Peter Esterhazy, Martin Pollack oraz Jurij Andruchowycz. Do konkursu wydawcy zgłaszają dzieła autorów żyjących, pochodzących z krajów Europy Środkowej. Co ciekawe, jak dotąd żaden Polak nie otrzymał nagrody głównej. Także w tym roku pomimo dwóch Polskich finalistów – Ingi Iwasiów i Krzysztofa Vargi, statuetka powędrowała poza granice kraju.

– Nagroda Angelusa jest najciekawszą z polskich nagród literackich, gdyż pozwala porównać naszą prozę z prozą narodów, które posiadają podobną historię, z którymi łączy nas wspólnota doświadczeń – mówi Mirosław Spychalski, członek jury.

Nagrodę Josefowi Škvoreckiemu przyznało międzynarodowa kapituła pod przewodnictwem rosyjskiej poetki Natalii Gorbaniewskiej, w skład której weszli m.in. prof. Stanisław Bereś, Tomasz Łubieński, Justyna Sobolewska czy Andrzej Zawada.

Inżynier dusz

„Przypadki inżyniera ludzkich dusz” są opowieścią o Czechach (i analogicznie innych obywatelach naszej części Europy) drugiej połowy II wieku, w której przeplatają się tematy życia, kobiet, losu, marzeń, klasy robotniczej, tajniaków, miłości i śmierci. Bohaterem większości powieści Škvoreckiego, począwszy od „Tchórzy”, jest alter ego autora – Danny Smirzicki. W „Przypadkach…” Daniel jest już 50-letnim profesorem, który przybliżając kanadyjskim studentom klasyków literatury amerykańskiej, próbuje z miernym skutkiem przemycić treści bliskie jedynie mieszkańcom Europy Środkowej

Anegdoty, ale i dramatyczne historie, młodzieńcze miłości i opowieści o śmierci – wspomnienia pełne są humoru, ironii i dystansu do siebie samego. Powieść zaludniają postaci zarysowane z rozmachem, bezpardonowo. Całe pisarstwo Škvoreckiego charakteryzuje bowiem absolutna szczerość. Jego przesłanie pozostaje aktualne, gdyż „świństwa powtarzają się w wariantach, których schematy są do siebie zawstydzająco podobne”.

Josef Škvorecki
Czech z Kanady

Zwycięzca tegorocznej edycji konkursu – Josef Škvorecký (ur. 1924) pochodzi z Náchodu, jest prozaikiem, doktorem filozofii, tłumaczem literatury anglojęzycznej i wydawcą oraz miłośnikiem muzyki jazzowej. Od 1969 mieszka w Kanadzie, dokąd trafił po burzy, jaką wywołała jego debiutancka powieść „Tchórze” (1958, pol. 1970). Utwór dotyczący zachowawczej postawy czeskich mieszczan pod koniec wojny wywołał skandal polityczny. Książkę wycofano z księgarń. Już w Toronto założył wraz żoną, pisarką Zdeną Salivarovą, wydawnictwo „Sixty-eight Publishers”, które publikowało tuzów czeskiej literatury emigracyjnej. W 1978 autorowi „Batalionu czołgów” zostało odebrane czechosłowackie obywatelstwo. Na dorobek Josefa Škvoreckiego składają się powieści, w tym przygodowe i kryminalne, eseje i reportaże.

Tłumacz doceniony

Na pełny przekład „Przypadków inżyniera ludzkich dusz Josefa Škvoreckiego” polski czytelnik musiał czekać aż 30 lat. Tłumacz, Andrzej S. Jagodziński miał przed sobą nie lada zadanie. To pokaźne dzieło posiada charakter niemal nieprzekładalny, gdyż operuje językiem niezwykle zróżnicowanym stylistycznie i bogatym w odmiany. Technika pisarska „Przypadków…” bliska jest strumieniu świadomości, a raczej strumieniu pamięci poddanemu mechanizmowi kolażu czy montażu filmowego.

Doceniając wielką rolę, jaką w ostatecznym przekazie odgrywają tłumacze książek, w tym roku, po raz pierwszy w historii konkursu, nagrodę w wysokości 10 tys. złotych otrzymał także autor przekładu zwycięskiej książki. Fundatorem wyróżnienia jest Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu.

Dodaj komentarz