Rozrywka

2010-01-19 14:14:58

"Pasjans z samych serc" - wystawa kart pocztowych

Wasza ocena brak Oceń artykuł

Karty pochodzące z kolekcji prof. Pawła Banasia - historyka sztuki i kulturoznawcy z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Mariusza Kotkowskiego - doktoranta na historii Uniwersytetu Wrocławskiego, będzie można już od 22 stycznia oglądać we wrocławskim Muzeum Poczty i Telekomunikacji

Bolesław Prus kpił z nazwy „pocztówka", a obejrzenie wystawy kilku tysięcy pocztówek wydawało mu się męczarnią. Może powodowała nim zazdrość? Bo w konkursie na nazwę dla karty z obrazkiem wysyłanej pocztą wygrała propozycja Henryka Sienkiewicza - „pocztówka". W każdym razie w 1900 roku chłodne podejście Prusa do kartki pocztowej mało kto podzielał.

Do 1904 roku nadawcy nie wolno było pisać po stronie adresowej, kilka słów "wciskano" w każdy wolny skrawek miejsca fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

Do 1904 roku nadawcy nie wolno było pisać po stronie adresowej, kilka słów "wciskano" w każdy wolny skrawek miejsca

fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

Na przełomie wieków Europa została ogarnięta „manją" i „sportem kartkowym". Sukces zazwyczaj miewa wielu ojców - i w tym przypadku nie było inaczej. Do dziś nie wiadomo, czy za pomysłodawcę karty pocztowej należy uznać francuskiego księgarza Leona Besnardeau, czy może księgarza niemieckiego Augusta Schwartza? Może był to Serb Petar Manojlovic, który wydrukował pocztówkę przedstawiającą latającego smoka? A może Emanuel Herrmann, którego autorytet profesora i ekonomisty skłonił zarząd pocztowy Austro-Węgier do wprowadzenia do obiegu otwartej karty pocztowej? Czy może jednak Heinrich Stephan, który postulował wprowadzenie pocztówki już w 1865 roku, jednak poczta niemiecka - jakże krótkowzrocznie! - odrzuciła ten pomysł. W każdym razie kartę pocztową dopuszczono do obiegu w 1869 roku - a w roku 1879 w samej Europie wysłano ich ponad 350 milionów.

W owych czasach pocztówka nie pełniła czysto informacyjnej funkcji, lecz była „posłańcem uczuć, ambasadorem pamięci" (M. Baranowska). Mówiła „jestem, pamiętam, myślę". Czasem nawet powtarzała to i kilka razy dziennie - na podobieństwo dzisiejszych SMS-ów. Poczta w dużych miastach dostarczała korespondencję cztery, nawet sześć razy w ciągu dnia. Kiedy podczas pierwszej wojny światowej czyniła to jedynie dwa razy - odezwały się głosy protestu...

Zakochani skwapliwie korzystali więc z możliwości przekazania sobie i rankiem, i w południe, i wieczorem choćby wierszyka „Nie ze słów się składa miłości rozmowa,/ starczy spojrzenie za najczulsze słowa,/ mówi częstokroć więcej, niźli chcemy,/ jeden jedyny dłoni uścisk niemy". „Odkrytka", wbrew pozorom, dawała także możliwość przekazania informacji w sekrecie - wystarczyło napisać ją pod znaczkiem, posłużyć się „mową kwiatów", czy odpowiednio nakleić znaczek - i tu w sukurs przychodziły specjalne „instruktażowe" pocztówki. Dla zakochanych produkowano też serie pocztówkowe ukazujące całe historie miłosne - od pierwszych nieśmiałych spojrzeń aż do obrączek ślubnych. To dla nich wydawane były karty pocztowe ze szczęśliwymi parami w parku, na ławce, wśród kwiecia, motyli, amorków i z parą łabędzi w tle - słowem w scenerii idealnej dla rozkwitu uczuć.

W konkursie na nazwę dla karty z obrazkiem wysyłanej pocztą wygrała propozycja Henryka Sienkiewicza - "pocztówka" fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

W konkursie na nazwę dla karty z obrazkiem wysyłanej pocztą wygrała propozycja Henryka Sienkiewicza - "pocztówka"

fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

Pocztówka zresztą zawsze miała ambicje pokazywać świat idealny, świat najlepszy z możliwych, świat, gdzie na jednej karcie mogły się mieścić serca, naręcza niezapominajek, złote podkowy, pociąg pędzący przez plac Concorde w Paryżu oraz statki, jednocześnie będące parowcami i żaglowcami...

Ta przesada, przesyt oraz dosłowność wynikały też z faktu, że pocztówka po prostu musiała być wymowna - była bowiem egalitarna, a korzystali z niej także niepiśmienni. Jeśli więc nadawcy brakło słów, choćby z powodu zwykłego wzruszenia - to ona miała za zadanie przekazać informację jak bardzo się kocha, tęskni czy pozdrawia.

Do roku 1904 mówiła zresztą przede wszystkim ona - nadawcy nie wolno było pisać na stronie adresowej - kilka słów „wciskał" gdzieś między głowy zakochanych, pisał po rondach kapeluszy i zajmował każdy wolny skrawek miejsca.

Kartki wysyłano, ale też kolekcjonowano - gratką w kolekcji każdego filokartysty były serie, które można było układać jak puzzle (które przedstawiały np. postać Napoleona), pocztówki z ruchomymi elementami, haftowane, tłoczone, pokryte brokatem, z prawdziwymi włosami itd. Odbywały się wystawy, robiono pokazy „żywych kart", wydawano nawet pismo traktujące o kartach pocztowych - „Listek".

Kres popularności tej „manji kartkowej" położyła dopiero pierwsza wojna światowa - to ona niszczy też świat, który stworzył idylliczną kartę pocztową.

Wernisaż wystawy "Pasjans z samych serc" odbędzie się w piątek, 22 stycznia w Muzeum Poczty i Telekomunikacji, kolekcję będzie można tam oglądać do 8 kwietnia.

organizatorzy


studente.pl on Facebook


Dodaj do Gwar.pl Wykop to! Dodaj do Digg.com

Przeczytaj komentarze na Forum studente.pl

Brak komentarzy na ten temat. Zobacz inne dyskusje na Forum lub dodaj komentarz.

Forum studente.pl Najnowsze wątki | Najpopularniejsze wątki | Dołącz

Zobacz także

Wysokie stypendia dla najzdolniejszych studentów Dress code, czyli co i kiedy na siebie założyć Onet przewodzi najbardziej opiniotwórczym portalom CLMF zakończy sezon festiwalowy
Przypomnij hasło » Zarejestruj się »