Kultura

2010-02-23 00:00:00

Oskary 2010, czyli czas Wielkiej Smuty

Wasza ocena 10 Oceń artykuł

Czas uczty kinomana nadszedł. Wstępne wyroki zostały wydane – listy wybrańców ogłoszone, nadzieje odebrane. Teraz są już tylko fakty i wybory. I smutek przemożny, że te filmy jakieś takie nijakie w tym roku.

O tym, kto dostanie statuetkę przekonamy się już 7 marca

Oskary – wielkie święto kina. Pisząc artykuł o zeszłorocznych nagrodach Akademii Filmowej świetnie się bawiłem. Każdy kolejny film był przygodą, wyprawą w nieznane: „Slumdog” – do Indii, gdzie magia i blichtr przeplata się z walącą w nos codziennością; „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” zabrał mnie do świata człowieka, który zamiast się starzeć – młodnieje, „Wątpliwość” w teatralne niemal wnętrza, gdzie obserwowałem iskrzący od napięcia, choć przecież stonowany w formie pojedynek pomiędzy jowialnym księdzem i surową zakonnicą. Oglądając te filmy i  pisząc o nich czułem, że wychodzę z tego wszystkiego bogatszy.

W tym roku była to istna droga przez mękę. Dwa filmy wojenne, kilka obyczajowych, w tym jeden zmuszający niemalże do podcinania sobie żył. Parę obrazów przyzwoitych, jak zaskakujący, choć trochę dziwny „A Serious Man” braci Coen czy „W chmurach”, kolejny po Juno naprawdę dobry film Reitmana. I w tym wszystkim dwie perełki. „Bękarty wojny” – absolutne tegoroczne „must see”, świeży, zabawny i inspirujący film Tarantino oraz „Avatar”, który stworzył zupełnie nową markę 3D.
    
Aaaaand the Oscar will go to

Najlepszy film/Reżyseria:

Aż 10 nominacji w tym roku. Ciekawostka – pięć pokrywa się z nominacjami dla najlepszego reżysera, więc pozostałe pięć można chyba potraktować z przymrużeniem oka. Najpierw ta piątka na serio:

"Avatar"/James Cameron – nowa jakość kina. Kropka. Nie szkodzi, że to w sumie jest przeciętny film. Nie zawadza, że aktorzy dużo lepiej „grają” wspomagani przez komputer. To co jest ważne to obraz. Nowy świat, który wsysa widza, gdy ten zakłada okulary, w który zapadamy się na 3 godziny i w którym siedząc możemy na przykład przez 10 minut podziwiać z zapartym tchem absolutnie nudne pejzaże.  Za film jednak nagrody nie będzie. Będzie za te wszystkie bajery – scenografię, dźwięk, montaż dźwięku i efekty specjalne. I może reżyserię i muzykę.



"Bękarty wojny"/Quentin Tarantino –  Tarantino w swojej najwyższej formie. Chciałbym, żeby statuetkę dostał właśnie ten film. Ale obawiam się, że dostanie następny na liście. Trailer do obejrzenia tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=dOMKloOEKcU

"Precious: Based on the Novel 'Push' by Sapphire"/Lee Daniels - jak fascynujące może być oglądanie życia 16 - letniej murzynki z około 50 kilo nadwagi, którą: ojciec gwałci i robi jej dwójkę dzieci, matka maltretuje psychicznie i fizycznie, bije, poniża, nie puszcza do szkoły i wmawia, że jest debilką? Która mieszka w biednej dzielnicy, którą wszyscy przezywają i która na koniec dowiaduje się, że ma AIDS.
Liczba nominacji i ich waga (reżyseria, aktorka pierwszo- i drugoplanowa) niestety sugerują, że ten majstersztyk perswazji autodestrukcyjnej może dostać Oskara dla najlepszego filmu. W końcu kino zaangażowane.



"The Hurt Locker"/Kathryn Bigelow (trailer: http://www.youtube.com/watch?v=2GxSDZc8etg) – wojenny film z kobiecej perspektywy. Dużo dobrej akcji, ciekawie poprowadzone postacie (choć zagrane bez szczególnej werwy), dobre zdjęcia. I tak absolutnie spalone, sflaczałe zakończenie, że ten film nie powinien dostać statuetki. No i tematyka – czy o wojnie i Iraku już milion razy nie było?

"W chmurach"/Jason Reitman
– trailer wskazuje na głupią komedię romantyczną z George'm Clooneyem a dostajemy mądrą historię o nieodwracalności pewnych decyzji, o maskach, o fałszywym uśmiechu biegnącej do przodu Ameryki. W zupełnie inny sposób niż w „Juno” Reitman pokazał, że świat refleksji, spokoju, normalności, życia nie-takiego-jak-z-Hollywood też istnieje. Nawet jeśli o jego istnieniu i wartości zdajemy sobie sprawę zbyt późno.



A teraz nominacje za najlepszy film, które nie sposób brać na serio.

"Blind Side"
- trailer: http://www.youtube.com/watch?v=5hn5-pxWM6k

"Dystrykt 9"
– kosmici przylatują na ziemię i stają się nowymi ofiarami apartheidu. Że co? Dla ciekawskich zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=d6PDlMggROA

"Była sobie dziewczyna"
http://www.youtube.com/watch?v=qn9IMe5jmf0

"A Serious Man" – tragikomiczny film braci Coen – dużo śmiechu, ale raczej gorzkiego. Jedyny z czarnych koni, który ma szanse z tej rezerwowej listy. Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=9FYtprwg1As

"Odlot" – To całkiem mądra i urocza animka jest. Ale jednak animka. http://www.youtube.com/watch?v=pkqzFUhGPJg

Moje typy:

Najlepszy film – niestety, ale chyba „Precious”. To nawet nie chodzi o to, że jest tak przeraźliwie smutny – jest niekoherentny (części, gdzie Precious fantazjuje o lepszym życiu wydają się doklejone na siłę) i nierówny (bardzo dobrze zagrane główne role, ale brak klamry spinającej akcję i wyraźnego zakończenia). Liczymy więc na „W chmurach”.

Najlepszy reżyser
- szczwany lis Cameron wie czego chcą amerykańscy krytycy. I to dostali. Chyba nikt inny.

  strona 1 z 3  dalej >>>

Mateusz Myślicki


studente.pl on Facebook
Dodaj do Gwar.pl Wykop to! Dodaj do Digg.com

Przeczytaj komentarze na Forum studente.pl

Brak komentarzy na ten temat. Zobacz inne dyskusje na Forum lub dodaj komentarz.

Forum studente.pl Najnowsze wątki | Najpopularniejsze wątki | Dołącz

Zobacz także

Przewodnik po wrocławskim Rynku oczami amerykańskich studentów Raport o studenckich finansach Wyślij brzuszek na wakacje Ogólnoświatowy dzień mediów społecznościowych
Przypomnij hasło » Zarejestruj się »

Eventy - Łódź

« »