2010-03-15 17:14:02
Długie rozgrywki, męczące sesje, wzrok rozdrażnionych rodziców lub partnerów, spowodowany długim ślęczeniem przed monitorem odchodzą powoli do lamusa. Ci, dla których gry komputerowe były stratą czasu lub zwykłą głupotą teraz zmieniają zdanie. Wszystko dzięki coraz bardziej popularnym grom internetowym.
Nie trzeba ich kupować, instalować, a gracz nie musi poświęcać im wiele czasu. Przynajmniej pozornie. Wykonanie niezbędnych do funkcjonowania w wirtualnym świecie czynności to zaledwie kilka minut, jednak, aby odnosić sukcesy, te kilka minut trzeba móc wygospodarować systematycznie.
Kaśka i Maciek, mimo że wyglądają na spokojną i zgraną parę, codziennie prowadzą ze sobą krwawe walki na ringu, Andrzej nie wyjdzie z domu dopóki nie „wyprowadzi woja na spacer”, Krzysiek właśnie wymienił palisadę na mury obronne, a Karolina znów posadziła truskawki na swojej wirtualnej farmie. Każdy znajdzie coś dla siebie i to niemal bez ograniczeń. Dzięki dostępowi do Internetu jego zwykli użytkownicy mogą stać się nieuchwytnymi mafiosami, sławnymi wojownikami, charyzmatycznymi wodzami lub wzorowo prosperującymi rolnikami.
Ostatnio to właśnie gospodarstwa rolne cieszą się największą popularnością. Stare, swojskie pegeery wracają zza grobu uśmiechnięte i kolorowe, jednak podobnie jak pierwowzory wymagają bezwarunkowego oddania.
- Właściwie nigdy nie byłem fanem tego typu gier – przyznaje Mateusz, który przez znajomych nazywany jest „królem kompostu”. – Moi koledzy pogrywali w Ogame’a, później Tibię i Traviana, ale właściwie do tej pory te nazwy niewiele mi mówią. W gierki internetowe wciągnąłem się dopiero wtedy, gdy pojawił się Farmville. Na początku z nudów klikałem na swoją farmę, robiąc sobie tym samym przerwę od nauki. Później widząc efekty, zbierając coraz więcej punktów doświadczenia, medali i wstęg, zacząłem częściej odwiedzać swoje wirtualne królestwo.
Według Mateusza prowadzenie farmy tak, żeby zdobywać nagrody i rzeczywiście znaleźć się w czołówce graczy to spory wysiłek i spora doza samodyscypliny. Skoszenie „ręcznie” całego wirtualnego pola, może spowodować całkiem realne odciski na palcu wskazującym. Czasami klikanie jest bowiem jedynym wyjściem z sytuacji, gdy zabraknie paliwa do traktora.
- Paliwo niestety trzeba oszczędzać, ponieważ jego dokupienie wiąże się z rzeczywistym wydatkiem liczonym w złotówkach – mówi z rozczarowaniem. - Na szczęście oprócz regularnych wpływów wirtualnej waluty, wraz z kolejnym osiąganym poziomem, są jeszcze sąsiedzi, którzy mogą wspomóc tak cennym towarem jak paliwo.
Jak się okazuje, internetowi sąsiedzi mogą zamienić się również w rzeszę realnych fanów. Kiedy wśród nich znajdziesz kolegę lub koleżankę ze szkolnej ławy, to jeszcze mało zaskakujące, ale gdy do „znajomych” zaprosi Cię żona wykładowcy, to już nie lada wyczyn.
- W ciągu roku rzadko zdarza mi się przyjeżdżać do rodzinnego miasta, jednak podczas ostatniego pobytu zaskoczyło mnie, jak wiele osób angażuje się w tę grę – mówi, nie kryjąc zadowolenia. – W trakcie koncertu lokalnego zespołu okrzyknięto mnie publicznie „królem Farmvilla” i nawet zadedykowano mi piosenkę. W dodatku wszyscy się przy niej świetnie bawili, skandując moje imię – śmieje się.
Sukces farmy Mateusza drzemie w uprawie groszku. Pati woli urozmaiconą hodowlę, jednak to papryczki są jej ulubionym warzywem. Jej chłopak jest nieco mniej entuzjastycznie nastawiony.
- Nie raz zdarzyło się już, gdy spóźniała się do domu, że dzwoniła i żądała, żebym zalogował się na jej konto i o odpowiedniej porze podlał jej grządki – wyznaje z rezygnacją Grzesiek. – Gorzej, gdy wyjeżdża i zostawia mi swoją farmę na dłużej. Dostaję wtedy szczegółową listę obowiązków z precyzyjnie określonymi godzinami i komentarzem. To trochę jak opiekowanie się czyimś zwierzakiem, tylko nieco bardziej absurdalne – dodaje.
Gry internetowe uzależniają, pochłaniają czas, uwagę i niejednokrotnie pieniądze. Odpowiednio dozowane stanowią jednak wspaniałą formę rozrywki, która dodatkowo okazuje się modna. Wystarczy się rozejrzeć. Niemal każdy w którąś z nich gra. Pytanie tylko, czy wypada być farmerem w godzinach pracy?
Maciej Kisiel
2010-07-30 22:57:01 Bili (gość)
Guma Turbo była pierwszą rzeczą jaką kupiłem w sklepie sam :)) więc sentyment jest heheh oczywiście chrupki star foods i chipsy hod dog ,pi...>>
2010-07-30 22:12:43 hmv2010
Zapraszam wszystkich, którzy cenią sobie dobrą zabawę na wydarzenie roku 2010! Już niebawem... a dokładnie 21 sierpnia odbędzie się największ...>>
2010-07-30 19:35:18 superjacenty (gość)
Ja dodawałem 90% czekoladę i troszkę cukru . prawda nie musi być słodkie za bardzo. polecam
2010-07-30 17:36:52 Tom (gość)