Lifestyle

2006-08-27 12:45:30

Biznes z kraksą w tle

Wasza ocena 7.5 Oceń artykuł

Wypadek samochodowy. „Naganiacz" pojawia się chwilę po, zawsze przed policją. Zapewnia, że wszystko będzie dobrze, że wypadek to na pewno wina drugiej strony, że tylko trzeba coś podpisać, a polisa wszystko pokryje. A potem zaczynają się komornicy, sądy i olbrzymie koszty. Tak wyglądają historie ludzi rozgoryczonych działaniami firmy Zojan.

Przedstawiciele firmy Zojan pojawiają się na miejscu wypadku bardzo szybko, często przed policją fot. Tomasz Woźny

Przedstawiciele firmy Zojan pojawiają się na miejscu wypadku bardzo szybko, często przed policją

fot. Tomasz Woźny

Kamila jest 23-letnią studentką. Ponad rok temu, dokładnie 11 stycznia 2005 roku, miała wypadek. Na skrzyżowaniu Dyrekcyjnej i Gajowej wpadł na nią drugi samochód. Datę, ulice, zderzenie pamięta bardzo dobrze, tak samo jak to, że sprawca próbował jej wmówić, że to ona spowodowała wypadek. - Nie dałam sobie nic takiego wcisnąć. Zadzwoniłam na policję. Gdy czekałam, pojawił się jakiś koleś. Chyba wyszedł ze stacji benzynowej. Byłam roztrzęsiona, a on uspokajał, mówił, że to na pewno nie moja wina, że on jest z firmy ubezpieczeniowej i że oni załatwią wszystko bezproblemowo i bezgotówkowo - wspomina Kamila.

Po około pół godziny zjawiła się policja. W tym czasie mężczyzna zamówił lawetę. Kiedy Kamila skończyła składać zeznania, załatwił też samochód i zawiózł ją do siedziby firmy Zojan na Złotnicką. - Tam mnie bardzo miło przyjęli. Obiecali, że wszystko załatwią, że polisa wszystko pokryje, a ja tylko musze podpisać upoważnienie do bezgotówkowego załatwienia sprawy. Byłam w szoku, pierwszy wypadek w życiu, olbrzymi stres, podpisałam bez dokładnego czytania - przyznaje.

Po załatwieniu formalności dostała auto zastępcze - starego poloneza. Jak wspomina, był na rezerwie, musiała sama zatankować. A po kilku kilometrach się zepsuł. Zadzwoniła więc po pracownika firmy, który załatwił jej nowe auto. Obiecywał, ze nie będzie żadnych dodatkowych kosztów, ale kazał podpisać kolejne papiery, których kopii nie dostała do ręki. Kamila twierdzi, że mogły być in blanco. Tego samego dnia trafiła do szpitala - wstrząśnienie mózgu. Dostała kołnierz ortopedyczny i zakaz jazdy samochodem. Po trzech dniach, gdy wyszła ze szpitala, oddała samochód. Przyjechał pracownik od Zojana, zabrał auto, pokwitował.

Swój samochód dostała po miesiącu. Naprawa trwała dwukrotnie dłużej, niż miała trwać:
- To wszystko właściwie załatwiała za mnie mama, bo ja nie mogłam jeździć. Po odebraniu auta kazali podpisać, że wszystko jest w porządku. Miałam zakaz prowadzenia, nie mogłam więc sprawdzić stanu auta. Dla świętego spokoju podpisałam.
Po kolejnym miesiącu usiadła za kółkiem. Kamila: - Od razu coś mi nie pasowało: kierownica skrzywiona, deska rozdzielcza podniszczona (chociaż po wypadku była cała). Zawiozłam auto do innego warsztatu na przegląd.

Wyniki: deska rozdzielcza wymieniona, podczas, gdy w Oplu się tego nie robi (wyciąga się tylko puszki z poduszkami powietrznymi i wsadza nowe), reflektory niedopasowane, przy prawych drzwiach szpara, chłodnica niewymieniona, cieknąca. Samochód podczas jazdy skręcał na prawo, nie dało się nim jeździć. Trzeba było dokonać poprawek.

W tej sytuacji Kamila wstrzymała wypłatę pieniędzy od ubezpieczyciela (8500 zł) i dostała je do ręki. Zrobiła wycenę wartości dokonanych napraw u niezależnego rzeczoznawcy. Wyszło około 4000 zł. Wysłała tę wycenę, razem z pieniędzmi do Zojanu (po odjęciu kosztów poprawek wyszło trochę ponad 3000).
- Gdyby to było dobrze naprawione to ja nie robiłabym problemów. Dostaliby te swoje pieniądze i byłoby po sprawie. Ale moim autem nie dało się jeździć - zżyma się.

W tym czasie przyszła faktura od Zojanu (wcześniej firma zwlekała z jej wystawieniem). Kamila pokazuje nam obydwa dokumenty - niezależny rzeczoznawca stwierdził, że większość części (np. chłodnica) zostało tylko naprawionych, na fakturze Zojanu są wyszczególnione jako nowe. Kwota do zapłaty opiewała na 13700 złotych (przypominamy, ze rzeczoznawca wycenił naprawę na 4000). Mniej więcej w tym samym czasie przyszło też pismo ponaglające do zapłaty za wypożyczony samochód. - Stawka za dzień była tam wyszczególniona jako 350 złotych. Pamiętam, że na stronie internetowej w cenniku było to wtedy 150 złotych. Poza tym oni mi policzyli 6500, jak za 18 dni... a ja miałam samochód tylko trzy dni. Zaczął do mnie wydzwaniać ich prawnik z ponagleniem do zapłaty. Byłam przerażona - wspomina.

To wszystko wydarzyło się w kwietniu, trzy miesiące po wypadku. Do lipca był spokój. W wakacje jednak zapadł zaoczny wyrok. Kamila dostała nakaz zapłaty 6500 złotych. Pokazuje kolejne papiery - wyrok, swoje zażalenie i wniosek o przywrócenie pierwszego terminu rozprawy. - 12 stycznia zostałam zwolniona z opłat sądowych, jako że jestem studentką. Sąd nakazał też wstrzymanie nakazu zapłaty - pokazuje kolejny papier - a 13 stycznia, dzień po tym, na podstawie wstrzymanego nakazu komornik zabrał mi samochód - pokazuje z kolei pokwitowanie komornicze.

W tym czasie właściciel firmy Zojan pozwał ją także o zaległe 10700 (kwota z faktury, minus zapłacone 3000) za naprawę. Powołał się na jej deklarację. W upoważnieniu, które podpisała po wypadku było zobowiązanie, że podejmuje się pokryć wszystkie koszty jakich nie pokryje ubezpieczyciel.
Do dzisiaj odbyły się trzy rozprawy. W sądzie Kamila przedstawiła kosztorys niezależnego rzeczoznawcy, zeznawał on także jako świadek na jej korzyść. Zeznania złożył także mechanik dokonujący poprawek po Zojanie. Bohaterka tej historii ma nadzieję, że na czwartej rozprawie, na początku kwietnia sprawa się rozwiąże. Czeka też na przywrócenie pierwszego terminu o 6500 złotych za wynajem. Samochodu zabranego przez komornika nie odzyskała.
Poza tym złożyła do prokuratury zawiadomienie o popełnienu przestępstwa. Piotra W., właściciela Zojanu oskarża o wyłudzenie.


Nic nie podpisywałam

Podobna jest historia pani Aliny: stłuczka we Wrocławiu, ekipa Zojanu pojawia się chwilę po zdarzeniu. - Natychmiast zapewniają nas, że wszystkim się zajmą. Jedziemy do ich warsztatu. Tam proponują nam bezpłatne wynajęcie samochodu na czas naprawy - opowiada pani Alina.

Wszystko przebiegało według tego samego scenariusza. Był tylko jeden wyjątek. Ani pani Alina, ani jej mąż nie podpisali żadnego oświadczenia. - W czasie naprawy cały czas interesowałam się co się dzieje z moim samochodem. Upewniałam się też, czy samochód zastępczy jest udostępniony nieodpłatnie. Cały czas zapewniano mnie, że tak właśnie jest - mówi bohaterka tej historii. Jak przekonuje największym problemem był przeciągający się czas naprawy. - Po miesiącu nikt nie potrafił mi powiedzieć w jakim stanie jest mój samochód. Ostatecznie trwała ona dwa miesiące. Kiedy mąż Pani Aliny próbował odebrać samochód z warsztatu pojawił się problem. Pracownicy firmy stwierdzili, że nie wydadzą samochodu bez jego podpisu na kilku papierach. Po zapewnieniach, że to konieczne małżonek się zgodził.

Wśród wspomnianych dokumentów było to samo oświadczenie, które podpisała Kamila. W tym przypadku Zojan wystawił rachunek na 12 tysięcy złotych. Firma ubezpieczeniowa wpłaciła na konto Zojanu 4 tysiące złotych. Resztę ma zapłacić pani Alina, jednak jej zdaniem roszczenia Zojanu są bezpodstawne: - Oświadczenie podpisał mój mąż, który nie był osoba upoważnioną. Tymczasem to ja jestem właścicielką firmy, na którą jest samochód.


Poczułem się jak śmieć

29 stycznia 2005 roku Jacek zatrzymał się na czerwonym świetle na skrzyżowaniu przy Placu Orląt Lwowskich. Wtedy dość mocno stuknął go z tyłu inny samochód. Sprawca wypadku zaproponował, by zadzwonić po firmę „Zojan".

Dalej zdarzenia przebiegały według stałego scenariusza. Ekipa naprawcza pojawiająca po paru minutach, zapewnienia o pełnym poryciu kosztów z polisy. Jacek nabrał jednak pewnych podejrzeń. - Mój samochód ma trzynaście lat i jest wart cztery tysiące złotych. Komu by się opłacało go naprawiać - pyta.
Zojan jednak nie tylko podjął się naprawy i sprowadzenia lawety, ale też zagwarantował możliwość skorzystania z samochodu zastępczego. To przeważyło szalę. Jacek prowadzi działalność gospodarczą i samochód jest mu niezbędny do pracy.
Jacek również podpisał Upoważnienie dla Zojanu. Jednak nie dostał jego kopii. Ubezpieczyciel,  stwierdził tzw. szkodę całkowitą, co oznacza, że koszty naprawy samochodu były bardzo duże. Przekazał na konto Jacka 1800 złotych - różnicę w wartości samochodu sprzed i po wypadku. W przypadku szkody całkowitej firma nie pokrywa jednak kosztów samochodu zastępczego. Mimo to Zojan potwierdził możliwość dalszego korzystania z pojazdu. - Do czasu naprawy mojego auta, czyli do marca, jeździłem samochodem z wypożyczalni - mówi Jacek. - Nie było mowy o żadnych płatnościach. Całe tysiąc osiemset złotych z ubezpieczenia wysłałem na ich konto w celu pokrycia kosztów naprawy - dodaje.
Ostatecznie Ubezpieczyciel podjął się jednak pokrycia części kosztów. Wycenił koszt dziennego wynajmu pojazdu na 100 zł netto. Wycena Zojanu opiewała na 183 zł. W sumie ubezpieczyciel zgodził się zapłacić za wynajem 2200 złotych.

Jednak w lutym 2006 roku Jacek otrzymał pismo z kancelarii prawnej „Cogito - Lex". Okazało się, że faktura za wynajem samochodu opiewa na kwotę pięciu tysięcy trzystu siedmiu złotych. Po potrąceniu dwóch tysięcy dwustu złotych, z ubezpieczenia, wpłaconych na konto „Zojanu" , Jacek został zobligowany do zapłaty trzech tysięcy stu siedmiu złotych.
- Dali mi na to czternaście dni. Straszyli sądem i komornikiem - mówi.
Sprawa ciągnie się do dziś. Ludzie, którzy czują się pokrzywdzeni przez Zojan spotykają się i kontaktują. Jacek wie, ze niektórzy mają do zapłacenia dużo większe kwoty niż on. Poza tym zapłata leży w zasięgu jego możliwości. - Ale tu chodzi o coś innego - mówi. - Gdy dostałem pismo z kancelarii poczułem się jak śmieć. Teraz, kiedy podjąłem już pewne kroki, nie zostawię tej sprawy tak po prostu - dodaje. Po konsultacji z prawnikiem Jacek wystosował dwa pisma. Od ubezpieczyciela mężczyzna domaga się zapłacenia pełnej kwoty za wynajem samochodu. Od firmy „Zojan" - by zgodnie z umową ustną nie żądała od poszkodowanego pokrycia kosztów związanych z wypadkiem.

W grudniu 2005 roku ojciec Jacka również miał niegroźny wypadek samochodowy. Podobnie jak w przypadku syna, po kilku minutach pojawił się „Zojan". - Teraz ojciec czeka na rachunek - śmieje się nasz rozmówca.

Jerzy Barański, Rzecznik Praw Konsumenta: Miałem już wiele sygnałów o działalności Zojanu. Wydaje mi się, że najlepiej unikać jakichkolwiek kontaktów z tą firmą, bo nie należy ona do rzetelnych. Poza tym warto zastosować się do ogólnej zasady, że należy czytać wszystko co się podpisuje
e-lama: Czy biuro rzecznika interweniowało w tej sprawie?
JB: Pomagaliśmy już wielu osobom. Jednak najczęściej poszkodowani zgłaszają się do nas za późno. Ciężko jest pomóc po fakcie, np. po rozliczeniu z tą firmą. W takich sprawach trzeba też zebrać jak najwięcej dokumentów.

 

Jak dzwoniliśmy do Zojanu

Z właścicielem Zojanu próbowaliśmy skontaktować się wielokrotnie. Niestety nie znalazł czasu, aby skomentować wypowiedzi bohaterów naszego artykułu. Początkowo sekretarka zapewniła, że "Szef oddzwoni", jeśli tylko podamy nasz numer. Podaliśmy.
Następnego dnia okazało się (ponowna rozmowa z sekretarką), że "Szef ma bardzo napięty terminarz." Po sugestii, że nie możemy czekać w nieskończoność dowiedzieliśmy się, że w środku przyszłego tygodnia szef Zojanu znajdzie dla nas czas. Mieliśmy tylko zadzwonić.
Gdy zadzwoniliśmy w przyszły wtorek, inna sekretarka stwierdziła, że "Szef nie ma czasu" a na uwagę o umówionej środzie odpowiedziała: "Koleżance musiało chodzić o to, że Szef znajdzie czas, żeby ustalić termin spotkania w środę". Po kolejnych ponagleniach i prośbach zasugerowano termin piątkowy. Ponownie poproszono o nasz numer telefonu (który podaliśmy pięć dni wcześniej).
Postanowiliśmy w tej sytuacji dłużej nie czekać. Nasze pytania zostały szefowi Zojanu dostarczone w formie pisemnej, a my, z braku jego czasu jesteśmy zmuszeni opublikować materiał bez jego komentarza.

 

Malvina Pająk, Mateusz Myślicki, Marcin Lenar


studente.pl on Facebook
Firma Zojan zmieniła nazwę na EFFECT Poland .
Dało to jej możliwość dalszej działalności pod nowym szyldem .
Wiele wskazuje na to że mamy znów do czynienia z kolejnymi przeobrażeniami firmy Zojan .
Zrobiło się ,,gorąco'' wiec firma przepoczwarzyła się w POMOC DROGOWĄ PAWLAK DARIUSZ .To wieloletni pracownik firmy Zojan . Kapitał firmy zmienił właściciela na papierze. Drugi z pracowników prowadzi blacharstwo i lakiernictwo .Proceder kwitnie .Firma ZOJAN-EFFECT POLAND podzieliła się na mniejsze firmy dzialajace wciąż w obrębie tego samego źródełka czyli naiwnych kierowców .
Policjant Śledczy2010-07-08 14:35:01
ku przestrodze!!!!!!!
Pan Przekręt, Wykręt, Stankiewicz itd....nazwijmy go dla ułatwienia Panem Zojanem ma już nową wypożyczalnie samochodów we Wrocławiu- PolandCars na ulicy Armii Krajowej. Na dole strony głównej jest nawet informacja, że "Świadczymy usługi pomocy drogowej 24 godziny na dobę" i telefon do Effect Poland, Zojan.
typek ku przestrodze2009-11-26 00:44:45
Oni maja swój Sad, ale to jest bez znaczenia, istnieje przecież Sad Najwyższy, a tam już nie wygrywają oszuści. Wiec kiedy ktoś już zaczyna walczy z nimi to musi byc konsekwentny do końca. Oni nie maja az tak duzych mocy, to tylko im się wydaje, że są nienaruszalni. A swoja drogą to ceny maja kosmiczne, wyssane z palca. Za demontaz i montaz pompy wtryskowej liczą sobie 800 zł netto, inne zakłady 300 zł. Do tego dokładaja parkowanie, swoje narzuty za załatwieenie nowych części. U mnie za niby nową pompę wołali 5200 zł, ja kupiłam nową za 2700. Nie było im to na rękę. Próbowali wyciagnąc na czym innym, ale sie nie udało. Laweta, która mnie do nich zawiozła tez miała kosmiczne ceny. Wiem juz po tych przykrych doświadczeniach, że należy miec przy sobie numer na lawete tanszą, bo takowe istnieją. Dużo zn imi przeszłam, ale juz odebraałam samochód i obserwwuje co sie teraz odezwie, co sknocili.
Uwaga na lawete i firmę EVIS. Kolejni oszuści.
DK2009-08-29 01:40:14
Osoby poszkodowane na przestrzeni ostatnich kilku lat przez firmę
ZOJAN/EFFECT POLAND (Wykrent/Stankiewicz) proszę o zgłaszanie się
pod adresem kantoni@poczta.onet.pl
Zakładam "Stowarzyszenie osób poszkodowanych przez firmę
ZOJAN/EFFECT POLAND"
Został już utworzony komitet organizacyjny. Wkrótce odbędzie się
zebranie, na którym skompletujemy wymaganą dokumentację. Celem
Stowarzyszenia będzie doprowadzenie pana Wykrenta/Stankiewicza przed
wymiar sprawiedliwości. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że ilość
osób poszkodowanych, którzy zdecydują się na współpracę w
Stowarzyszeniu, będzie miała znaczenie dla odpowiedniego
rozbudowania zaplecza dowodowego. Nie odradzam indywidualnej walki z
oszustem (ja wygrałem proces cywilny), ale jednocześnie zachęcam do
przyjęcia postawy obywatelskiej, która - być może - umożliwi wielu
ludziom przywrócenie wiary w poczucie sprawiedliwości. Dłużej
takiego - zakrojonego na szeroką skalę oszustwa tolerować nie można.
Nie wolno, nam pokrzywdzonym, przechodzić do porządku dziennego
wobec własnej krzywdy, dla dobra innych.

Zgłoś swój akces do Stowarzyszenia. Zachęć innych, których znasz z
indywidualnych kontaktów z czasów udręki, jaką zgotował ci
Wykrent/Stankiewicz. Zgłoś inicjatywę (strona internetowa, sposoby
zawiadamiania o inicjatywie i pozyskiwanie nowych członków itp.)
Stowarzyszenie nie będzie miało możliwości prowadzenia działaności
finansowej, tak więc opierać się będzie na pomysłowości swoich
Członków. Są prawnicy, którzy zgodzili się poprowadzić sprawę karną,
ale tylko w sytuacji, gdy za pozwem będżie zaplecze konkretnie
zorganizowanych pokrzywdzonych. No to do dzieła.

pozdrawiam

Narazie tylko pseudonim, kirk

kirk2009-05-25 15:04:39
EFFECT POLAND to straszna firma [piiiiiip] z premedytacjom wyłudza pjeniadze od ludzi jedyny sposub to wziąśc prawo w swoje rece i okopac porzadnie tego oszusta aleskordinus2009-05-19 17:23:49
karza nam zaplacic 10 tys. Prosze o pomoc meila podalam nizej ilona2009-05-08 20:17:47
dzien dobry wlasnie zostalismy oszukani Prosimy bardzo o jakikolwiek kontakt tych z panstwa ktorzy z nimi wygrali. Ilona.j@vp.pl ... Dziekuje ilona2009-05-08 20:15:45
Jak tak czytam to co piszecie to rece opadaja, jak sie jest bałwanem i podpisuje bez czytania to można mieć pretensje tylko do siebie a nie do kogoś innego. ciekawe jakie to auto było z lewymi numerami jakaś bzdura kompletna. walery2009-04-01 23:45:13
Ryszardzie. Czy mógłbyś proszę się ze mną skontaktować mailowo. Mateusz Myślicki, autor. mateusz.myslicki@gmail.com

Ryszard napisał(a):

Witam, jestem dopiero po rozprawie z panem stankiewiczem, jedna sprawa zostala przezemnie wygrana, w sprawie zaplaty za wypozyczenia auta. zalozylem druga sprawe za podrobienie podpisu szanowny pan stankiewicz vel wykret nie stawil sie na sprawie, na jego nieszczescie na nastepna zostanie doprowadzony prze organ sciganiania przestepcow.


MiM2009-02-23 16:31:06
Witam, jestem dopiero po rozprawie z panem stankiewiczem, jedna sprawa zostala przezemnie wygrana, w sprawie zaplaty za wypozyczenia auta. zalozylem druga sprawe za podrobienie podpisu szanowny pan stankiewicz vel wykret nie stawil sie na sprawie, na jego nieszczescie na nastepna zostanie doprowadzony prze organ sciganiania przestepcow. Ryszard2009-02-23 12:33:07
« [1] 2 3 » 

Forum studente.pl Najnowsze wątki | Najpopularniejsze wątki | Dołącz

Zobacz także

Przewodnik po wrocławskim Rynku oczami amerykańskich studentów Raport o studenckich finansach Wygraj bilet na Hip Hop Kemp 2010 Zaczynamy 10. MFF Era Nowe Horyzonty
Przypomnij hasło » Zarejestruj się »

Polecane lokale